Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą media. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 września 2012

Na kogoś zwalić trzeba

Muszę wrócić do sprawy tragedii w Pucku, nie chcę ale muszę, cytując klasyka. Napisałem niedawno, że fakty są takie, że kontrole były a pewnych rzeczy się uniknąć nie da. Podtrzymuję to stanowisko, nawet w świetle tych wszystkich rewelacji o niedopilnowaniu rodziny zastępczej przez instytucje nadzorujące. Dziwne, że wcześniej wszystko było dobrze, a teraz nagle pojawiają się informacje, że to było niedopilnowanie i tamto. Wychodzi na to, że jak się chce znaleźć winnego i chce się dopiąć swego, to się dopnie. A co się chce udowodnić? Że instytucje odpowiedzialne za nadzorowanie rodziny za mało nadzorują. Uciążliwa biurokracja jest uciążliwa. W każdym przypadku kiedy można jej uniknąć, to się jej unika i to jest dobre, teraz ma się pretensje do instytucji, że przymknęła na parę spraw oko. No bo przecież gdyby przeprowadzono "kompletny wywiad środowiskowy" to by było super, gdyby warunki mieszkaniowe zgadzały się punkt w punkt z zalecanymi to by tragedii nie było. Może by nie było a może by to w niczym nie pomogło, prawo prawem, system systemem, najważniejsze jest jednak udowodnienie wszystkim przez Rzecznika Praw Dziecka, że mamy winnego, że system zawsze działa, tylko ludzie nie zawsze. A co by było gdyby rodzina zastępcza spełniła dosłownie wszystkie warunki, nikt nie zgłaszałby dziwnych rzeczy a oni i tak okazaliby się kanibalami, którzy lubią filety z dzieci w panierce? Kto byłby wtedy winny?

Nie bronię tej instytucji pomocy rodzinie czy co to tam było, pewnie są winni zaniedbań, nie zapominajmy jednak, że głównymi winnymi są ci ludzie, którzy zabili dzieci. Mordercy istnieli i będą istnieć, żaden najsprawniej działający system nie sprawi, że znikną. Jeśli już na chama chcemy szukać winnego poza opiekunami, którzy faktycznie dokonali czynu, to czemu nie obwinić za to państwa samego w sobie a nie jakiejś tam instytucji? Przecież gdyby nie zabrano dzieci prawdziwym rodzicom i nie oddano pod opiekę tym ludziom, to być może do tragedii by wcale nie doszło?

W końcu na kogoś zwalić trzeba.   

czwartek, 20 września 2012

Zaniedbuję bloga / Jestem uczulony na TVN

Zaniedbałem bloga, wygląda brzydko i rzadko go aktualizuję. Wejść ma mało co mnie specjalnie nie dziwi, bo nie reklamuję się prawie wcale. Nie żeby mi to specjalnie przeszkadzało, bo nie ukrywam, że ten blog spełnia dla mnie funkcję śmietnika, do którego wrzucam rzeczy zalegające mi w głowie, żeby nie pękła. Ostatnio rzadko opróżniam główkę, zacząłem mniej rozmyślać o pierdołach czy co? Inna sprawa, że ciężko się to czyta, serio, poczytałem to sobie i staram się być samokrytyczny. Chaotyczny styl, dłuuugie zdania i ciągłe dygresje zmierzające wuj wie gdzie, taki mam charakter, postaram się poprawić, można być niepoprawnym ale trochę poprawności nie zaszkodzi :) . Z wyglądem coś zrobię ale na razie nie mam pomysłu i mi się nie chce. To by było na tyle.

***










Oczywiście jest to perfidne kłamstwo z mojej strony i większości tych, którzy "nie oglądają", bo oglądam i to dosyć często z masochistyczną przyjemnością... no, czasem dobry film puszczą. TVN i TVN-y pomniejsze (24, Style, 7) to telewizja, która różnych ludzi z różnych powodów może wkurwiać. Podobnie jak Polsat, to stacja prywatna, która została założona przez ludzi z różnymi układami sięgającymi jeszcze PRL, bo przecież inaczej w polskim UBkistanie nie dało się (i pewnie nie da) stworzyć telewizji o ogólnokrajowym zasięgu i uzyskać koncesji na nadawanie. TVN ma poczucie misji, w przeciwieństwie do Polsatu, który raczy widzów głównie głupkowatymi komediami robionymi niemal wyłącznie przez Żydów. Misja TVN-u to zaszczepianie słusznych postaw w programie śniadaniowym przez Jolę Pieńkowską, to kreowanie światłego światopoglądu, przedstawianie głosów "warszawskiego salonu", promowanie nowoczesnego i ekologicznego "lajfstajlu", popieranie określonych sił politycznych... TVN póki co popiera PO i nie ma co za dużo o tym dyskutować, może ostatnio już nie tak wprost jak to było w czasach rządów PiS, ale nadal tak jest. Oczywiście wolno im to wszystko, w końcu to telewizja prywatna, pomijając to w jaki sposób mogli dostać koncesję. Wolno im także zatrudniać synków i wnuczków różnych UB-eków i PZPR-owskich szych, nie muszę tego oglądać. TVN jest jaki jest, jest wkurzający i aż tak bardzo mi to nie przeszkadza, jest jednak jedna rzecz, która wkurwia niesamowicie, szczególnie u dziennikarzy TVN 24, najgorsze jest to, że oglądają to miliony ludzi i się tym zarażają. Chodzi o pozbawione logiki pieprzenie i histeryczny styl, tego się oglądać nie da, nie mogę oglądać TVN24 dłużej niż 15 minut, jestem na to uczulony.

Widzieliście cyrk z rodzicami zastępczymi, którzy zabili dwójkę dzieci? Ostatnio mieliśmy jakiś maraton dzieciobójców z "mamą Madzi" na czele. Wiecie co? Ja myślę, że w tym kraju wcale nie panuje żaden wirus powodujący mordowanie dzieci, myślę, że media tak nagłaśniają jednostkowe przypadki, że czujemy się osaczeni. Ledwo sprawa wypłynęła a już słyszymy głosy, że "można było uniknąć tragedii", "nikt nie kontrolował", "dlaczego do tego doszło?" i takie tam standardowe płacze telewizyjnych pięknoduchów, niedopuszczających do siebie faktu, że świat jest jaki jest a jednorożce nie istnieją. Ok, szkoda, że się tak stało, wbrew pozorom nie brak mi empatii i potrafię sobie wyobrazić, że to wszystko musiało kogoś bardzo zaboleć ale przyjrzyjmy się tej postępującej medialnej histerii. Dzisiaj widziałem w TVN24 jak ich dziennikarzyna brzmiący jak typowy cwaniaczek, młody wilczek, samozwańczy przedstawiciel ludu molestuje jakąś panią z Powiatowego Ośrodka Pomocy Rodzinie (czy czegoś tam, nie znam się na tych instytucjach). Typ był wyjątkowo agresywny i napastliwy, chrumkał coś tam sobie i pytał czy kontrolowali, czemu nie widzieli co się dzieje, czy ludzie przechodzili badania psychologiczne, czy nie ma sobie pani nic do zarzucenia, zginęły dzieci, czy pani przeprosi poszkodowanych rodziców (którym notabene państwo dzieci zabrało). Chrumkał tak sobie a babka myślałem, że się zaraz popłacze, jak nie jestem przyjacielem wszelkich państwowych instytucji i pracowników pomocy społecznej to zrobiło mi się babki żal i gdybym tam był to dziennikarzyna dostałby w twarz ciastem z zakalcem. A jakie są fakty? Fakty są takie, że rodzina zastępcza była kontrolowana, była przebadana psychologicznie i po prostu nie da się wszystkiemu zapobiec, wszystkiego kontrolować.Więc o co chodzi TVN-owcom? Pewnie zaraz dołączą politycy i rozpocznie się wielka akcja z kontrolowaniem wszystkich rodzin zastępczych gdzie popadnie dla dobra dzieci. TVN-owcy mają temat i mogą groźnie chrumkać w imieniu mas. Ich rozumowanie nie dopuszcza, że istnieje coś takiego jak wyjątek od reguły, a to zabójstwo dzieci jest właśnie wyjątkiem, tak samo jak sprawa z Katarzyną W. Na kilka tysięcy rodzin zastępczych na przestrzeni lat trafi się jedna, która zabije dzieci a może nawet wsadzi je do słoików i zje, czy to jest powód, żeby gnębić wszystkie inne? To samo jest z biologicznymi rodzicami, których też coraz śmielej chcą kontrolować, mama Madzi jest wyjątkiem od reguły. Z innych klimatów, tak samo jakaś strzelanina w kinie jest wyjątkiem od reguły, ale media i politycy panicznie obwieszczą, że ludzie z bronią palną są niebezpieczni. Nie wiem czy to jakaś choroba umysłowa dziennikarzy czy jakieś głosy w ich głowach każą im pieprzyć nieracjonalne smuty? Tendencja do wyciągania jednostkowych przypadków i rozciągania ich na całe społeczeństwo jest przerażająca a dziennikarze TVN w tym przodują. Może wszyscy oburzeni "brakiem kontroli" nie wiedzą, że państwo, które wszystko kontroluje i wszystko wie, to państwo totalitarne? Z drugiej strony, nawet w pilnowanych więzieniach często dzieje się komuś krzywda, warto to brać pod uwagę zanim się po raz setny zapyta "jak można było do tego dopuścić?".

Tak na marginesie, dzieci odebrano biologicznym rodzicom, bo podobno nie byli w stanie się nimi właściwie opiekować. How ironic...

  

wtorek, 24 kwietnia 2012

Głupi Murzyni, inteligentne kobiety i katolickie cioty


OSTRZEŻENIE! TEN WPIS MOŻE ZAWIERAĆ TREŚCI RASISTOWSKIE, HOMOFOBICZNE, SZOWINISTYCZNE I INNE PRZEJAWY MOWY NIENAWIŚCI NIEZGODNE ZE STANDARDAMI EUROPEJSKIMI.

Oczywiście I'm joking, chociaż pewnie i tak ktoś pomyśli, że nie he he.

Jak wiemy w Polsce jest wolność słowa, w Polsce jest też zakaz szerzenia mowy nienawiści. Można więc powiedzieć, że w Polsce jest względna wolność słowa. Jak wygląda wolność słowa w mediach i co bywa uważane za mowę nienawiści, to już jednak trochę inna sprawa. Niektóre rzeczy powiedziane w mediach są fajne a inne są niefajne, chociaż tak naprawdę niemal niczym się nie różnią, to jest całkiem zabawne, bo widać jak bardzo przekazy medialne są zdominowane przez polityczną poprawność. Kiedy polityczna poprawność zaczyna krępować nawet badania naukowe, to już się robi mniej zabawne.

Weźmy taki pierwszy przykład z brzegu. Dzisiaj bardzo popularne są różne gorące dyskusje na temat dyskryminacji ze względu na płeć, szczególnie w telewizji jesteśmy tym wręcz zalewani. "Kobiety to", "kobiety tamto", słyszy się to ciągle. To, że prawie nigdy nie mówi się o mężczyznach już o czymś świadczy, kwestia równości płci wygląda w mediach bardzo zabawnie. Weźmy dwie dosyć znane postacie, z jednej strony powszechnie uwielbiany/znienawidzony prawicowy polityk w muszce - Janusz Korwin-Mikke, z drugiej również powszechnie uwielbiana/znienawidzona prezenterka z TVN - Jolanta Pieńkowska. Te dwie osoby kiedyś dosyć mocno pokłóciły się w programie "Dzień Dobry TVN" (przyznam ze wstydem, że oglądam) o podejście do kobiet. Korwin-Mikke ma taki brzydki zwyczaj, że przy każdej nadarzającej się okazji musi podkreślić, że kobiety są głupsze od mężczyzn i najlepiej sprawdzają się przy garach, ewentualnie mogą sobie grać na pianinie, ogólnie śmierdzi od niego takim arystotelesowskim podejściem wedle którego kobieta jest czymś pomiędzy dzieckiem a mężczyzną. Brzydko! A fuj! W postępowym państwie demokratycznym nie godzi się głosić takich wstrętnych, reakcjonistycznych bredni. Korwin-Mikke jest tu tylko przykładem, bo każdy kto ośmieli się powiedzieć, że np. mężczyźni są lepszymi stolarzami naraża się na powszechny hate ze strony opinii publicznej. Wyobraźmy sobie jednak, że można taką sytuację odwrócić. Wyobraziliście sobie? To już nie musicie, bo we wspomnianym już "Dzień dobry TVN" takie kwestie się odwraca, ogólnie wszystko tam się wywraca do góry nogami i wychodzą niezłe kwiatki. Otóż ja oglądając kiedyś rozmowę na temat "W czym kobiety są lepsze od mężczyzn" dowiedziałem się, że są lepsze praktycznie we wszystkim, są inteligentniejsze, są lepszymi kierowcami, lepszymi menadżerami (a raczej menadżerkami), wszystko podawane jako oczywista oczywistość. Najbardziej zacietrzewiona oczywiście była Jolanta Pieńkowska od której wyraźnie czuć feministyczny smrodek. Po obejrzeniu tego programu stwierdziłem, że mężczyźni mogą równie dobrze wyginąć jak w "Seksmisji", bo są do niczego. Co ciekawe nie słyszałem głosów oburzenia co do dyskryminacji mężczyzn. "Mężczyźni mają mniejszą inteligencję emocjonalną" - prawda, fakt naukowy! "Kobiety są gorsze w naukach ścisłych" - wstecznictwo, szowinizm, hate speech!

Jedziemy dalej, nie ma chyba obecnie nic bardziej kontrowersyjnego niż dyskusje nad kwestiami rasowymi, wiadomo, niewolnictwo, Hitler i te sprawy, czy jednak poprawność polityczna powinna mieć pierwszeństwo przed obiektywnymi badaniami naukowymi? Weźmy amerykańskiego noblistę, biochemika i genetyka profesora Jamesa Watsona, który powiedział kiedyś coś takiego (za wikipedią):

"14 października 2007 The Sunday Times opublikował wywiad z Watsonem, w którym wyraził on wątpliwości, co do rozwoju Afryki stwierdzając, że polityka społeczna w tej kwestii opiera się na przekonaniu, iż przedstawiciele rasy czarnej dorównują inteligencją przedstawicielom rasy białej. Tymczasem badania pokazują, że jest inaczej"

Facet był hardkorem, ta hardkorowa wypowiedź kosztowała go zawieszenie w obowiązkach dyrektora Cold Spring Harbor Laboratory w Nowym Jorku a uniwersytety odwołały jego wykłady, ostatecznie przeszedł na wcześniejszą emeryturę i musiał przeprosić za swoje słowa. Super, misja wykonana, parszywy rasista zneutralizowany. Ale co jeśli okaże się, że rzeczywiście statystycznie Czarni są mniej inteligentni od Białych? Czy powinno się takie badania przemilczeć, bo tak? Przecież to normalne, że ludzie różnią się od siebie fizycznie, nikogo nie zdziwi jeśli napiszę, że Murzyni z Afryki mają ciemną skórę i statystycznie dłuższe penisy niż Europejczycy, co by było złego w tym gdyby Murzyni mieli nieco niższe IQ? Dla mnie długość penisa czy inteligencja to po prostu cechy danego człowieka. Czy stwierdzenie, że jakiś naród ma dłuższe penisy albo wyższą inteligencję musi od razu prowadzić do jakiegoś holokaustu, czy ktoś jest przez to gorszym człowiekiem? Przecież to, że Murzyni wyglądają tak a nie inaczej jest wynikiem doboru naturalnego i dostosowania do panujących w Afryce warunków, wyższa inteligencja Europejczyków tak samo może wynikać z geografii, w tych warunkach inteligencja mogła np. przydać się bardziej niż zwinność czy wytrzymałość. Założę się, że gdyby okazało się, że Czarni są inteligentniejsi, to przeszłoby to dużo łagodniej. Jako ciekawostkę dodam, że ponoć statystycznie najinteligentniejsi są przedstawiciele rasy żółtej, jako "białas" nie czuję się z tego powodu ani trochę urażony.

O tym jak bardzo upolitycznione mogą być informacje na temat "badań naukowych" najlepiej świadczy to co ostatnio znalazłem w necie: http://www.edziecko.pl/rodzice/1,102740,8379055,Naukowcy__dzieci_homoseksualistow_sa_lepiej_przystosowane.html
Tutaj od razu możemy wyczytać, że: "Dzieci homoseksualistów są lepiej przystosowane do życia społecznego niż ich rówieśnicy - wynika z najnowszych badań.". Super, lobby homoseksualne bardzo się cieszy z wyników takich badań, co jednak z tego wynika? Jeśli przyjmiemy, że homoseksualiści lepiej wychowują dzieci, to logiczną konsekwencją jest stwierdzenie, że heteroseksualiści gorzej wychowują swoje dzieci. Proponuję teraz jechać do któregoś z postępowych krajów skandynawskich i ogłosić tam publicznie, że homoseksualiści gorzej wychowują swoje dzieci, jak się na etykietce homofoba skończy to będzie dobrze. Za to wyniki badań z których wprost wynika, że tradycyjne małżeństwa wychowują dzieci "gorzej przystosowane społecznie" można sobie swobodnie ogłosić bez obaw, bo co? Najwyżej się jacyś śmieszni katole obrażą. Jest polityczne zapotrzebowanie na takie rewelacje i to jest ważne.

Jak już o katolach mowa, to chciałbym zakończyć taką jedną śmieszną sprawą, którą się podniecali ludzie mediów niedawno. Sprawa dotyczy wypowiedzi mojego "ulubionego" Janusza Palikota, który nazwał Jarosława Gowina "katolicką ciotą". Jak on mógł? On? Obrońca gejów, transseksualistów, jednorożców i innych różowych stworzonek?! Pierwszą osobą, którą zapytano czy poczuł się urażony był jego partyjny kolega Robert Biedroń, który jak wszyscy wiemy ciotą jest... tfu, to znaczy gejem, a "ciota" to obraźliwe określenie geja (tak samo jak "pedał"). Biedroń obrażony nie jest, ale Palikotowi i tak haniebnej wypowiedzi nie darowano, bo właśnie obraził gejów z całego świata i pokazał, że jest hipokrytą. Oczywiście nikt nie spytał Jarosława Gowina czy jako katolik nie czuje się obrażony, bo to przecież on został nazwany katolicką ciotą. W postępowym państwie demokratycznym po katolach można jeździć jak po łysej kobyle, ale od homoseksualistów wara! Zostaw tego biednego geja ty katolicka cioto! Ja co prawda jestem za wolnością słowa i chcę, żeby można było jeździć zarówno po "katolach" jak i po "pedałach", ale to już temat na inny wpis, po prostu nienawidzę tej całej poprawnej politycznie hipokryzji.   

Obserwując przekazy medialne od razu można zauważyć, że tam idea równości płci, rasy, wyznania itp. została totalnie wypaczona. Triumfy święci podejście w stylu propagowanej przez środowiska lewicowe dyskryminacji pozytywnej. Tyle, że w mediach to jest jest wypaczone do tego stopnia, że broni się wszystkich grup uznawanych za społecznie upośledzone, a jednocześnie jest przyzwolenie na jeżdżenie po grupie rzekomo dominującej, dlatego można dyskutować o tym w czym kobiety są lepsze od mężczyzn ale odwrotnie już nie można. Jeśli miałbym wskazać najbardziej dyskryminowaną obecnie grupę to bez wahania powiedziałbym, że są to "biali heteroseksualni mężczyźni" :) .

sobota, 4 lutego 2012

Wydarzenie medialne, "cała Polska" i detektyw Rutkowski

Zła wiadomość to dobra wiadomość. Dobra wiadomość to żadna wiadomość.

Nie odkryłem Ameryki, myślę, że nawet ludzie, którzy nigdy nie siedzieli w szeroko pojętym dziennikarstwie, znają tę złotą zasadę działania mediów. Ja jako osoba, która jakoś tam dziennikarstwem i mediami się interesuje (z racji studiowania różnych pierdół na uniwerku), jestem już skrzywiony i wyczulony na takie rzeczy. Jeśli ktoś chce zobaczyć jak wygląda w praktyce kreowanie medialnego wydarzenia i urabianie opinii publicznej, niech cyknie sobie np. na TVN 24. Tylko broń Boże nie PATRZCIE na to ani nie OGLĄDAJCIE... OBSERWUJCIE!

Od przedwczoraj, kiedy by się nie włączyło, wałkowany jest jeden temat: najpierw "mała Madzia zaginęła", później "matka upozorowała porwanie" by przejść w końcu do (nie powiedzianego wprost) "matka zabiła małą Madzię". To jest najważniejsze wydarzenie ostatnich dni i to jest to czym żyje "cała Polska", kimkolwiek jest "cała Polska", to na pewno nie żyłaby tym, gdyby nie żył tym cały TVN 24. Och, przepraszam, TVN bardziej "z tego żyje" niż "tym żyje", to tak dla ścisłości. Nie twierdzę, że to jest jakieś bardzo złe, telewizja (szczególnie prywatna) musi szukać dochodu, a dochód przynoszą głośne wydarzenia, najlepiej takie chwytające za serducho, tak działa rynek a ja jestem wybitnie prorynkowy (co nie znaczy, że musi mi się w tym wszystko podobać). Do pewnego momentu to było całkiem w porządku, sprawa rzekomego porwania była nagłośniona, ludzie włączyli się do akcji poszukiwania dziecka, dobrze było wiedzieć, że są w tym kraju aktywne i chętne do pomocy jednostki. Mojego banana na twarzy zjadł dalszy obrót spraw, od początku były jakieś wątpliwości co do matki dziecka, nawiasem mówiąc ona od razu wyglądała mi na matkę z przypadku, ale kiedy ostatecznie do akcji włączył się absolutnie kultowy, niezwykle zajebisty detektyw Krzysztof Rutkowski, w swoich równie zajebistych ciemnych okularach, wszystko runęło jak domek z kart. Odkrycia Rutkowskiego stały się sensacyjnym kawałkiem mięsa, na który wygłodniałe media rzuciły się jak dzikie zwierzęta. Ludzie z TVN 24 nigdy wam tego nie przyznają, ale fakt, że to matka była odpowiedzialna za śmierć dziecka to było to, na co nieśmiało czekali. Rozpoczęło się to obrzydliwe rozkręcanie karuzeli, którego nie lubię, nadawanie "ważności" sprawom, mówienie ludziom o czym powinni gadać i rozmyślać (fachowo nazywa się to agenda-setting), robienie z ludzi pozornie zaangażowanych zombie. Cholera! Nawet ja o tym teraz piszę, nikt nie jest w 100% odporny na siłę mediów. Patrzę sobie na swoją matkę, która od rana do wieczora ogląda teraz TVN 24 i się ekscytuje: "Co to za matka?!", "Ja bym tej k***** pokazała", "takie ładne dziecko". To moja mama i pamiętam o tym, ale jak się bliżej przyglądam, to widzę istotę siedzącą przed telewizorem, której ludzie z telewizji grzebią paluchem w mózgu poszukując różnych emocji, złości, empatii, pierwotnych morderczych instynktów i to wszystko sobie naciskają jak małpa w promie kosmicznym. Nie dosyć, że w kółko wałkują ten sam materiał, w którym matka najpierw z płaczem prosi "oddajcie mi dzieciątko" a później również z płaczem: "uderzyła główką o próg", to jeszcze telewizja zapełnia się medialnymi bywalcami. Dyżurna pani psycholog wyjaśnia, że szok i w ogóle, druga, że niedojrzałość, wszystko przeplatane wypowiedziami króla detektywistycznej zajebistości, Krzysztofa Rutkowskiego, który z pełną odpowiedzialnością zapewnia nas, że przy znalezionym zawiniątku czuł "swąd mięsa".

Krzysztof Rutkowski - czysta zajebistość chodząca na dwóch nogach w ciemnych okularach
















Rutkowski jest prawdziwą gwiazdą tego medialnego wydarzenia i trzeba przyznać, że nieźle się przy nim lansuje. Ciemne okulary, opowieści o udanych akcjach, gry operacyjne, hardzi faceci w kominiarkach, jeśli producenci z USA będą szukali kogoś do głównej roli w "CSI: Kryminalne zagadki Warszawy", to Rutkowski jest właściwą osobą. Dziwna postać, milicyjna przeszłość, niejasne powiązania, grzebnie się w politykę, aresztowany za powiązania z aferą paliwową, kiedyś miał swój program w telewizji, w ogóle widać, że to burak, ale coś w sobie genialnego ma. Obecnie Rutkowski nie cieszy się sympatią telewizji, policji i chyba w ogóle całego establishmentu, czyli już w jakiś sposób wzbudza moja sympatię. Nie zrozumcie mnie źle, z pyska mu źle patrzy, widać, że to cwany sukinkot, który lansuje się na tle nieprzyjemnego wydarzenia, ale jednak jest całkiem skuteczny, w przeciwieństwie do mocno nieudolnej państwowej policji, która jedyne co potrafi to spisywać studentów za picie browara w parku. Miał rację z tym, że łażenie z armią policjantów i drogim sprzętem w poszukiwaniu ciała dziecka to wydawanie pieniędzy podatników na marne, wystarczyło od razu złapać mamuśkę za włosy, pociągnąć ze sobą i poprosić by wskazała miejsce. Proste? Proste! Oczywiście okazało się, że metody detektywa są "karygodne" i niezgodne z (uwaga!) "standardami europejskimi". Nikt nie wie czym właściwie są te standardy europejskie, ale powszechnie są uważane za święte, mnie tam to wali, wiem, że Rutkowski jako prywatny detektyw jest skuteczny. Tak na marginesie ten blog też jest niezgodny ze standardami europejskimi, więc czytajcie na zdrowie!

Ok, kończę przydługą dygresję na temat Rutkowskiego i pewnie należałoby skończyć ten wpis. Media nakręcają spektakl, tylko jaki jest tego sens? Czy to komuś pomogło? Mnie też naprawdę szkoda tego dziecka ale czy mam z nim coś wspólnego? Raczej nie. Dobrą postawą było włączenie się w akcję poszukiwania, ale czy zamartwianie się dla samego zamartwiania też jest dobre? Czy upajanie się tragedią jest takie fajne? Bo ja widzę ludzi upajających się cudzą tragedią, którzy zaspokajają prymitywną ciekawość w przerwach na kanapkę z pasztetem. Oczywiście nic innego nie mogą zrobić, nie pochodzą z otoczenia tego dziecka i jego rodziny, nie mogą się naprawdę przejąć losem Madzi, w zamian media narzucają im sztuczne "przejmowanie się", bo powinni się przejmować, bo "cała Polska" się przejmuje. Czy wiecie ile dzieci właśnie umiera na świecie? Weźmy Afrykę, ten wrzód na sumieniu żyjących w dobrobycie Europejczyków i Amerykanów. Słyszycie o tamtych dzieciach? Oczywiście, że nie, bo są czarne, chude albo mają spuchnięte brzuszki. Madzia była ładną małą dziewczynką, w śpioszkach, to wygląda fajniej. Nie chcę być źle zrozumiany, to nie tak, że mówię wam, "olejcie Madzię, przejmujcie się dziećmi z Afryki", nie jestem młodym komuchem w hipsterskich okularach przesiadującym w Starbucksie. Chodzi o to, że dla ludzi nieprzejmowanie się sprawami od nich odległymi jest normalne, nie można przejmować się wszystkim. Na świecie dzieją się złe rzeczy i trzeba to zaakceptować, to jest dosyć okrutne miejsce zapomniane przez wszystkich bogów, którzy je ponoć stworzyli. Telewizja próbuję nam stworzyć jakąś kolektywną świadomość na zasadzie "cały świat cierpi", "cała Polska współczuje", to może fajnie brzmi, ale efekt jest przeważnie mało zachęcający. Lepiej by było gdyby zamiast nałogowo oglądać wiadomości współczując temu i tamtemu lub krzycząc, że rząd powinien się tym zająć, każdy rozejrzał się po swojej okolicy i może naprawdę komuś pomógł.     



piątek, 3 lutego 2012

Babcia i MTV

Ostatnio zdarzyło się w moim życiu coś niesamowitego. Zadzwoniła do mnie moja babcia. W samym dzwonieniu nie ma w nic niezwykłego. Babcia siedzi w domu sama i nie chce znaleźć sobie jakiegoś ciekawego zajęcia, za to ciągle dzwoni do najbliższej rodziny i potrafi po pół godziny (nawet 3 razy w ciągu dnia) gadać o swoich chorobach, ciotkach, których nawet nie znasz lub żalić się, że nikt jej nie odwiedza, chociaż byłeś u niej dwa dni temu i siedziałeś trzy godziny jedząc przesłodzone pierniki i słuchając pasjonującej opowieści o tym, co ksiądz mówił na kazaniu. Z drugiej strony, dobrze że babcia dzwoni niż miałaby w ogóle nie dzwonić... Dobra, o czym to ja? Aha! Otóż babcia dzwoni, mówi różne rzeczy i naglę słyszę: "Piotruś, bo ja sobie właśnie oglądam MTV i tam jest taki program, nazywa się Krib, Kribs jakoś tak i tam gwiazdy pokazują swoje domy, ale oni mają fajne te domy...". Zamurowało mnie, domyśliłem się o jaki program chodzi, było to "MTV Cribs" (kiedyś z nudów zdarzyło mi się obejrzeć), ale nie to jest przecież ważne! Moja babcia, która skończyła równo 80 lat i MTV w jednym zdaniu?! Toż to niezwykłe! Ja, 22-latek uciekam od MTV jak najdalej a moja babcia od tak zaczyna to oglądać! Poczułem się dosyć staro i dziwnie. Jest jeszcze inny aspekt tej sprawy. Na razie tylko program gdzie Pudzian prezentuje swoją chałupę i 10 samochodów, ale co następne? Program o geju umawiający się na randkę z ojcem swojego chłopaka? Czy babcia to wytrzyma?

Dopóki MTV nie stało się drugą najgłupszą rzeczą na Ziemi zaraz po programach Disneya z Hannah Montana i japońskich teleturniejach, to była całkiem normalna stacja muzyczna. Ok, powiedzmy to sobie wprost, nigdy nie było tam szczególnie mądrze, ale w latach 80. i 90. naprawdę była tam muzyka, były całkiem zabawne kreskówki a nawet było coś takiego jak "Headbangers Ball" (szukajcie teraz programu dla metali i rockersów, życzę powodzenia). Nie wiem jak jest w zagranicznych stacjach, ale w MTV Polska, jeśli tylko mam siłę na to patrzeć, widzę niewyobrażalną głupotę wylewającą się z ekranu. Chcecie zobaczyć pustackie dzieci bogatych gwiazdorów i ich życiowe "problemy"? Włącz MTV! Chcesz posłuchać naprawdę beznadziejnej muzyki (jeśli jakakolwiek jest)? Włącz MTV! Chcesz zobaczyć reality show o różnego rodzaju retardach kopulujących z kim popadnie? Włącz MTV! Tam są nawet śmiesznie krzyczący Japończycy skaczący przez przeszkody! Jeśli MTV jest pełnoprawnym produktem cywilizacji zachodu, to znaczy, że cywilizacja zachodu ma problem. Kiedy Jezus zobaczył dzisiejsze MTV, to stwierdził, że umierał na marne i postanowił, że lepiej nie wracać.

To wpis o babci czy hate na MTV? Dobra, to jest hate na MTV ze szczyptą babci. No ale sami przyznacie, że to rzecz warta opisania, babcia dzwoni do was i mówi wam, że właśnie ogląda telewizję dla średnio rozgarniętych gimbusów. Czysty surrealizm!